Dziś mija rocznica od wypadku. To właśnie rok temu 19.12.2016 wracając z pracy i czekając na zielone światło potrącił mnie samochód i spadł na mnie sygnalizator świetlny. Ja z tego dnia nie pamiętam nic, praktycznie nie pamiętam całego roku 2016. Moja rehabilitacja trwa już rok i pewnie jeszcze troszkę potrwa. Jednakże najważniejsze jest dla mnie to, że żyję. Praktycznie do końca listopada zmagałam się z PTSD- zespół stresu pourazowego. Dzięki terapii programu Trakt udało mi się pokonać PTSD. Przynajmniej taką mam nadzieję. Jednakże lęk przed samochodami i przejściami dla pieszych pozostał. Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia będą dla mojej Rodziny wyjątkowe, ponieważ zeszłoroczne przespałam- byłam w śpiączce farmakologicznej przez +/- 2 tygodnie. Następnie byłam w 3 różnych szpitalach, z których pamiętam tylko ten ostatni. Moi bliscy bardzo wiele wycierpieli, nie mieli oparcia w żadnym psychologu, ja początkowo spałam, a gdy się wybudziłam będąc pod wpływem leków nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Wiem, że miałam przeogromne szczęście, gdy zdarzył się ten wypadek, w pobliżu była wolna karetka. Jeden z moich rehabilitantów żartował, że mój Anioł Stróż się zdrzemnął, ponieważ wcześniej z nim nie rozmawiałam, ale na szczęście w dobrym momencie się obudził J Choć zawsze byłam optymistką i moje życie sprzed wypadku było naprawdę piękne i nie miałam na co narzekać, to teraz doceniam każdy dzień jeszcze bardziej niż kiedyś. Kiedyś nie przepadałam za zimą i nawet powiedziałam, że mogłabym ten okres przespać jak niedźwiedź. Także moje życzenie zostało praktycznie spełnione. Teraz cieszy mnie każda pogoda, każda pora roku, ważne jest dla mnie,  że mogę się obudzić i przeżywać kolejny dzieńJChoć 19-tka pewnie przez długi czas lub do końca życia będzie kojarzyła mi się z tym dniem. Dziś obawiałam się wyjść z domu, wróciły moje lęki. Ale jestem bardzo uparta, także udało mi się wyjść z domu i stawić na rehabilitacji. Z czego byłam bardzo dumna. Jest już wieczór gdy to piszę, cieszę się już na nadchodzącą noc i sen, którego już nie unikam. Do niedawna miałam bezsenne noce oraz miałam odrealnienia. Powoli czuję, że odzyskuję spokój i radość z każdej chwili.

Heute  ist Jahrestag meines Unfalls. Am 19.12.2016 war ich auf dem Weg von der Arbeit nach Hause. Stand ich an der  Fußgängerzone und wartete auf ein grünes Licht. Plötzlich ist ein Auto mich angefahren und noch eine Signalanlage auf mich runtergefallen. Ich kann mich diesen Tag gar nicht mehr erinnern, habe eigentlich ganzes Jahr 2016 vergessen.  Miene Rehabilitation dauert schon ein Jahr und wird noch bestimmt bisschen dauern. Das wichtigste aber für mich ist, dass ich lebe. Praktisch bis Ende November habe ich mit PTSD- posttraumatic stress disorder, gekämpft. Dank aber die Therapie von Trakt, habe ich PTSD überwunden. So hoffe ich zumindest. Doch Angst vor Autos und Fußgängerzonen ist geblieben.  Die ankommende Weihnachten werden für meine Familie besonders, da  die letzen bin ich einfach durchgeschlafen- war in pharmakologisches Koma ca. 2 Wochen. Ich war in 3 verschiedenen Krankhäuser und kann mich nur an das letzte erinnern.  Meine Verwandten haben ganz viel durchgemacht, die hatten keine Unterstützung von Psychologe. Ich war am Anfang in Koma aber wenn ich aus dem Koma geholt wurde, wusste ich total nicht was passiert wurde.  Ich weiß, dass ich enormes Glück hatte, weil wenn dieser Unfall passierte in der Nähe stand eine freie Krankenwagen. Mein Rehabilitiert hat gescherzt, dass mein Schutzengel ein Nickerchen machte, da ich früher mit ihm gar nicht geredet hab, aber zum Glück ist er in einem guten Moment aufgewacht. Obwohl ich immer optimistisch war und mein Leben vor dem Unfall wirklich sehr schön war und ich konnte gar nicht meckern, jetzt schätze ich jeden Tag noch mehr als früher.

Früher war ich nach Winter nicht verrückt und habe sogar gesagt, dass ich Winter wie ein Bär durchschlafen könnte. Und…mein Wunsch wurde erfüllt. Jetzt freut mich jedes Wetter, jede Jahreszeit, wichtig für mich ist, dass ich wieder aufwachen und einen neuen Tag erleben kann. Obwohl die Ziffer 19 wird bei mir bestimmt lange oder bis Ende des Lebens schlechte Assoziationen  gelöst.  Heute sind meine Ängste wieder gekommen, fürchte mich vor meinem Haus rauszugehen. Bin aber sehr hartnäckig, deswegen bin ich doch rausgegangen und war an der Rehabilitation. Und war ich sehr stolz auf mich selbst. Es ist schon Abend wenn ich es schreibe, aber ich freue mich schon auf ankommende Nacht und den Schlaf, den ich nicht mehr vermeide. Bis vor kurzem hatte ich schlaflose Nächte und war „entrealisiert“ (bestimmt musste ich anders dieser Stand auf Deutsch nennen, kenne aber passendes Begriff nicht, deswegen werde ich es einfach so nennen), versuch später noch ganz genau beschreiben, wie man sich in solcher Stand fühlt.  Langsam fühle ich, dass ich endlich Ruhe zurückbekomme und Freude vor jeder Weile.