03.01.18

Na szczęście zaczął się Nowy Rok a z nim nowe możliwościJ

Spisałam sobie parę postanowień noworocznych. Nałogów na szczęście nie mam, ale będę pracowała nad moją kondycją i wagą, która wzrosła. Zawsze ważyłam 57 kg i czułam się z tą wagą dobrze, w szpitalu ważyłam 49 kg, ja tego u siebie nie widziałam, ale czułam, ponieważ często bolała mnie pupa jak siedziałam na zwykłych krzesłach, dlatego moim ulubionym siedziskiem w szpitalu był fotel w salce telewizyjnejJ Obecnie ważę 65 kg, czuję się dobrze, ale chciałabym zejść chociaż do 60 kg, ponieważ nie mogę podopinać niektórych spodniL Także mam zamiar troszkę więcej ćwiczyć oczywiście w granicach rozsądku, bo zdrowie jest najważniejsze. Łącznie nazbierałam 13 postanowień. Postaram się w międzyczasie opisywać Wam jak mi idzieJ

Dziś mam dzień pełen przemyśleń. Czytałam też znaczenie mojego imienia.

http://www.ksiegaimion.com/marta

Marta lubi kontakty z otoczeniem, ale nie ulega wpływom innych. Twardo stąpa po ziemi i wyróżnia się sporą siłą – zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Nieraz zdobywa przewagę nawet nad płcią przeciwną. Nikt nie potrafi, tak jak ona rozplanować każdej chwili dnia. Niestety zapomina przy tym o byciu ludzką. Nie jest jednak nerwowa ani wybuchowa. Jej charakter dojrzewa po prostu bardzo wcześnie, przez co krótko korzysta z beztroskiej młodości. Bywa zaborcza i przekorna oraz bardzo niezależna. Ceni wolność myśli i swobodę działania. Nie lubi dzielić się swoimi pomysłami i sukcesami. Nie ujawni też tajemnicy zawodowej. Uparcie dąży do celu, konsekwentnie zwalcza przeszkody, bardzo szybko osiąga sukces.

Uważam, że wiele rzeczy się zgadza. Uwielbiam kontakty z ludźmi, nie lubię być sama. Co do planowania każdego dnia to zgadza się w 100 % J po wypadku tym bardziej planuje każdy tydzień, zazwyczaj zapisuje kolejne wizyty u lekarzy, na szczęście czas na przyjemności też udało mi się wkomponować, a to dzięki pomocy mojej psychoterapeutki do której chodziłam. Na zakończenie terapii dostałam radę żebym dbała o siebie. Staram się pamiętać o tym i troszczyć się o siebie. Nie musi to być nic wielkiego. Mi wystarcza 30 minut z książką, wizyta w kawiarni lub po prostu drzemka. Wcześniej nie pozwalałam sobie na drzemki, bałam się zasnąć, że obudzę się znowu z moim stanem odrealnienia. Był to stan kiedy nic do mnie nie docierało. Potrafiłam siedzieć w jednym miejscu i patrzeć w jeden punkt albo cały dzień i noc spać. Trwało to zazwyczaj 6-9 dni. Teraz czuje się lepiej, bo pozwalam sobie na regeneracje i odpoczynek. Wcześniej nastawiałam budzik i od rana do wieczora miałam zaplanowany dzień, żeby wycisnąć z niego ile tylko się da. Uczę się zatem troszkę sobie odpuszczać- co nie jest łatwe w moim przypadku. Ale ćwiczęJ Dziś pozwoliłam sobie na wizytę u kosmetyczki- to była chwila relaksu dla mnie. Poza tym chciałabym jeszcze dziś poczytać książkę Izabeli Pietrzyk „ Histerie rodzinne” którą dostałam na Gwiazdkę w tym roku od moich Rodziców. A Wy spisałyście/spisaliście jakieś postanowienia na ten rok? I czy zrobiłyście/zrobiliście coś dobrego dziś dla siebie?:)