16.02

Wczoraj oglądałam Idola z pacjentami w sali tv. 2 Panie też jutro wychodzą i obiecałyśmy pozostałym pacjentom, że pomyślimy o nich w sobotę jak obudzimy się w swoim łóżku, a oni będą już budzeni przed 6 na mierzenie ciśnienia itd. Ok 22 byłam w łóżku, słuchałam MP3, ale taki mi po głowie myśli krążyły, że udało mi się zasnąć ok. 2:00 w nocy. Póki co nawet dobrze się czuję, jest  8, a ćwiczenia mam dopiero na 10.Dziś jest ładnie bo świeci słonko, więc łapię witaminkę D przez okno z sali tv. Przypomniało mi się też w nocy jak w jakiś dzień odwiedził mnie brat narzeczonego z dziewczyną i przynieśli mi piękny bukiet różowych róż i ciasto marchewkowe które Agula upiekła. Pamiętam, że obie się popłakałyśmy z emocji. Przypomniało mi się też że w jednym ze szpitalu wyciągałam rurki z nosa i pielęgniarka mówiła żebym tak nie robiła. Później przypomniał mi się rezonans. Było to dla mnie paskudne przeżycie, bo bardzo głośno ta maszyna chodziła i było klaustrofobicznie. Liczyłam w myślach po niemiecku żeby odwrócić moją uwagę. Przypomniał mi się transport karetką. Jeden z kierowców jechał szybko i bałam się żebym nie wypadła. Na kozetkę wdrapałam się sama. Kierowcy byli bardzo zabawni, mówili do siebie Padre:) Ze szpitala kojarzę lekarza który mnie przyjmował i był zaskoczony, że sama tak szybko umiem usiąść i skomentował to że „Jednak cuda się zdarzają”. Na początku niestety nie mógł mnie przyjąć ponieważ zabrakło bardziej szczegółowych badań. Także ratownicy odwieźli mnie do poprzedniego szpitala, jak porobiono mi badania, zostałam już przyjęta na oddział. Początkowo byłam w pokoju 218 ze starszymi paniami” Panią Krysią i Jadzią. Były bardzo miłe. Jedna była troszkę głośniejsza, również po wypadku także nic mnie nie dziwiło. Jak chciałam spać to po prostu zakładałam słuchawki na uszy i słuchałam muzyki. Lekarz mówił, że to tylko chwilowy pokój. Następnie przeniesiono  mnie do troszkę młodszych dziewczyn: Edyta po udarze i Magda po upadku ze snopków w gospodarstwie. Szkoda mi było Madzi bo jest cała praktycznie sparaliżowana, mam nadzieję, że niedługo z tego wyjdzie. Zjadłam obiad był niedobry…z dziewczynami z pokoju się śmiałyśmy że kucharz powinien oddać fartucha. Zastanawiam się co jest jeszcze w tej paczce co dostałam z pracy, było to bardzo miłe:) Byli dziś moi Rodzice i narzeczony. Byliśmy podpisać u lekarki , że wychodzę na własne życzenie. Ale trzeba mieć własne zdanie.Psychicznie czuję po prostu, że nie dam rady tu dłużej wytrzymać.Dziś non stop się rozklejam. Miałam myśli samobójcze, na szczęście na myślach się skończyło. Tęsknie za domem i Rodzinką.