02.03

Dzień minął szybko. Byli Rodzice, przywieźli pycha obiadek:) Później oglądałam skoki, Piotr Żyła zajął 3 miejsce i zdobył brązowy medal. Zdenerwowałam się dzisiaj bo nie dostałam kroplówki, wyciągnęli mi wenflon. Zostałam ze względu na tą kroplówkę, bo niby nigdzie nie idzie jej dostać, nie można przerywać jej podawania i nie każdy mógłby mi ją podać. A dowiadywaliśmy się już z narzeczonym, że bez problemu apteka by mi mogła tą kroplówkę na drugi dzień dostarczyć…..Pielęgniarka powiedziała mi rano, że ten lek się skończył i czekają na ordynatorkę bo ma jego zapas jeszcze w skrytce. I ostatecznie nie dostałam jej już więcej….

03.03

Rano byłam na ćwiczeniach. Po ćwiczeniach dyżurna powiedziała mi, że wychodzę tak jak moja współlokatorka 08.03. Zatkało mnie z wrażenia i ze szczęścia. Kilka dni pod rząd podpytywałam czy wiadomo coś o moim wyjściu, ciągle byłam odsyłana. Jeszcze jak usłyszałam, że moja współlokatorka wychodzi to się podłamałam, bo się przeraziłam co ja będę sama robiła w tym pokoju, tym bardziej, że bardzo mnie wspierała. Ucieszyłam się z tego terminu ale do końca w to nie wierze, uwierzę dopiero jak powie mi o tym narzeczony lub Rodzice.

04.03

Dziś na śniadanko zjadłam sobie jedzonko które przywieźli mi Rodzice tj. bułki z czosnkiem i pastą z łososia i do tego cienkie białe kiełbaski. Dziś Rodzice też przyjechali i byliśmy ok 1 h na spacerze bo dziś jest bardzo pięknie, słonecznie i nawet ciepło. Dziś na obiadek Rodzice przywieźli mi pychotka kaszę z mięskiem i brukselką. Dziś rano ćwiczyłam razem ze współlokatorką bo jedna trenerka miała dziś aż 4 pacjentów w tym my 2. Po ćwiczeniach poszłyśmy do pokoju jeszcze pospać.

05.03

Tradycyjnie rano mierzenie ciśnienia, śniadanie: jajecznica, owsianka, tabletki, a później ze współlokatorką poszłyśmy jeszcze pospać. Ja dziś spałam do 10:30, później zjadłam owsiankę którą zrobił mi narzeczony, teraz piję kawkę, siedzę w sali tv i czekam na Mamę i siostry. Ponownie udało mi się ułożyć taką kostkę coś a la Rubik, bo wczoraj kolega mnie uczył. Przed 12 przyjechała Mama z siostrami. Super było wszystkich zobaczyć i wyściskać. Tak bardzo za nimi tęsknię. Później przyjechała koleżanka z pracy Mirelcia- super było móc ją zobaczyć i porozmawiać, a następnie przyszedł narzeczony. Byłam z narzeczonym na spacerze, później mnie wykąpał. Mama wcześniej umyła mi włosy. ok. 17 zostałam sama, więc zrobiłam sobie kawkę i usiadłam w sali tv. Jeszcze tylko 2 dni i jadę nareszcie do domu:) Jestem przeszczęśliwa:)

06.03

Tradycyjnie ok 5:40 mierzenie ciśnienia. W nocy nie mogłam spać, więc ok 24 wstałam na herbatę i poczytać książkę w sali tv. ok. 1:00 poszłam spać. Dziś ćwiczenia szły mi bardzo dobrze, nic mnie nie bolało, to już chyba z tej radości na wyjście za 2 dni:) Aż rehabilitantka powiedziała, że jestem twardy zawodnik:). Byli Rodzice, zjadłam obiadek który mi przywieźli, byliśmy się pożegnać z panią psycholog i z jedną rehabilitantką i dać im małe drobiazgi w ramach podziękowań. Jechałam dziś znowu na rowerku stacjonarnym, dziś dałam radę przez 10 min. jechać na obciążeniu 10 🙂

07.03

Mierzenie ciśnienia- tradycyjnie:) Byli Rodzice i narzeczony. Dzień zleciał dziś bardzo szybko, spałam nawet dobrze. Zasnęłam ok 22:30 a wstałam ok 4:30, jak to zazwyczaj:) Kurcze jutro pakowanko i w końcu będę mogła stąd wyjść 🙂