8.03 Dzień Kobiet i najwspanialszy prezent- wyjście ze szpitala:)

Wstałam wcześnie bo już zaraz po mierzeniu ciśnienia. Spakowałam się, pożegnałam się  z rehabilitantkami. Była u nas w sali pani Dąbrowska i aż zwątpiłam bo nie wiedziała o tym, że dziś wychodzę…..Przyjechał po mnie Tata i mój narzeczony. Cudownie było móc wyjść za bramę i wiedzieć, że nie muszę już tu wracać. Jak dojechaliśmy do mojej rodzinnej miejscowości Środy Wielkopolskiej to popłakałam się z radości jak zobaczyłam nasz blok i Mamę w oknie:) Rozdałam „zaległe” prezenty świąteczne. Zjedliśmy pyszny obiadek rosołek i potrawkę. Później pojechałam z narzeczonym do Poznania do naszego mieszkanka.  Było mi ciężko, ciężej niż myślałam, czułam się obco i nie na miejscu. Wymieniliśmy się również prezentami świątecznymi. Byliśmy w Maku na kawce i na ciasteczku. Teraz czuję się już lepiej chociaż brakuje mi tych pacjentów, walki o pilota:) hałasu. Ale wiem, że się wszystko poukłada, po prostu potrzeba troszkę czasu  żebym wróciła do rzeczywistości. Cudownie było się wykąpać u siebie pod prysznicem w ciepłej łazience, zjeść dobrą kolacyjkę. Ciekawe jak będzie się dziś spało w swoim wyrku:) Poprosiłam narzeczonego z „sentymentu” żeby zmierzył mi ciśnienie:) Co dziś było niesamowite dla mnie? jak otwarłam szafę i zobaczyłam ile ja mam rzeczy, niektórych nie mogłam sobie przypomnieć. Poczułam się jakby ktoś wyposażył moją szafę w nowe rzeczy i dziwiłam się po co mi tyle ciuchów:). Wiele rzeczy nie rozpoznawałam. Jak zobaczyłam aparat fotograficzny który kupiłam przed wypadkiem też byłam zaskoczona bo nie pamiętałam że go kupowałam, a co dopiero jak mam obsługiwać:) no ale na spokojnie poćwiczę to pewnie mi się przypomni:) Cudownie będzie obudzić się jutro w domu, przy ukochanej osobie. W końcu czuję się bezpiecznie.