09.03

cudownie było obudzić się u siebie w łóżku. Rano pomierzyliśmy sobie ciśnienie:) Popisałam z Sylcią i chłopakami ze szpitala. Byliśmy na obiadku u mamy mojego narzeczonego. Było fajnie, głośno, a tego mi nawet brakowało, żeby było trochę hałasu:) Niesamowite jak bardzo można tęsknić za domem. W końcu czuję się bezpieczna.

10.03

Zjedliśmy śniadanko, chlebek z czosneczkiem, olejem lnianym, cebulą i pastellą. Po 16:00 jedziemy do lekarza rodzinnego, narzeczony wejdzie ze mną bo póki co straciłam zaufanie do lekarzy i boję się sama wejść do gabinetu.Lekarz okazał się bardzo fajny, jeździ też na karetce i kojarzył ten wypadek. Później spałam od ok 17-21. Później zjadłam zupkę i znowu poszłam spać od 21:30- 8:20.

11.03

Po śniadanku posprzątaliśmy mieszkanko. Poprzestawialiśmy meble. Byliśmy na spacerku, obeszliśmy rynek. Później zjedliśmy obiadek: łososia, kaszę i warzywka z sosem jogurtowym i czosnkiem. Wieczorkiem zrobiłam sobie maseczkę z drożdży. Zjedliśmy kolacyjkę i obejrzeliśmy Epokę lodowcową  żeby się troszkę pochichrać:)

12.03

Spałam 12 h:)Wyspałam się niesamowicie, zrelaksowałam się, zjadłam pyszne śniadanko, które zrobił mi narzeczony i połknęłam sporą ilość tabletek które niestety muszę jeszcze jakiś czas brać. Później poćwiczyłam 20 min. na piłce i z taśmami. Ok 12 przyjechali moi Rodzice z obiadkiem i torcikiem węgierskim:)Po odjeździe Rodziców pospałam jeszcze 1,5 h.

13.03

Ćwiczyłam rano 30 min. Później byłam na przesłuchaniu na policji razem z adwokatem. Popłakałam się bo wróciły wszystkie emocje związane z tym wypadkiem. Powiedziałam, że całego zajścia nie pamiętam, kojarzę tylko ostatni szpital. Policjant powiedział tylko, że gdybym się nie cofnęła to by na mnie ten znak nie spadł. Tym bardziej się popłakałam bo powiedziałam mu że ja nie pamiętam nic z tego dnia i poprosiłam żeby mi nie opowiadał całego zdarzenia. Poczułam się strasznie, mógł podarować sobie taki komentarz…..Później byłam z narzeczonym i jego rodzeństwem w Manekinie na naleśnikach.

 

14.03

Ćwiczyłam 25 min. Bark nadal boli, dlatego też pojechaliśmy do lekarza rodzinnego po skierowanie na rehabilitację. Następnie byliśmy z tym skierowaniem na Mogileńskiej. W ramach rehabilitacji odkurzyłam mieszkanie:)

15.03

Byliśmy na Mogileńskiej. Termin badania mam na 14.04, wtedy lekarz ustali mi ćwiczenia. Rehabilitację mam rozpocząć od 18.04. Ćwiczyłam w domu 25 min., później piekłam mufinki. Bardzo lubię piec i gotować, przynajmniej wtedy nie mam głupich myśli:) Póki co nadal mam brak rzeczywistości co mnie wkurza masakrycznie, bo wszystko kojarzę, ale czuję się jakbym stała obok. Lekarz powiedział, że jest to normalne i potrzeba czasu żeby to minęło.