17.04-28.04

Kolejne odrealnienie, także kolejne przespane dni i noce….Byłam z Mamą w Kościele, poszłam do spowiedzi (już bardzo dawno nie byłam), na szczęście trafiłam na fajnego księdza. Później byłam u komunii i aż się popłakałam, było to jakieś niesamowite uczucie dla mnie. Na odrealnieniu jestem w bardzo chwiejnym nastroju, albo płaczę albo się śmieję. Byłam też jak to już się w codzienność wpisało na rehabilitacji na ul. Mogileńskiej.

http://www.mogilenska.pl/strona/osrodek-rehabilitacji-dziennej

W tym tygodniu byłam też na wyjściu z ekipą z mojej pracy. Bałam się tego spotkania, obawiałam się jak będą na mnie reagować znajomi i czy dużo będzie pytań odnośnie wypadku. Na szczęście na strachu się skończyło, troszkę o tym porozmawialiśmy ale na szczęście nie dużo. Tydzień ogólnie poprzez odrealnienia był bardzo senny, także niewiele robiłam. Rodzice zabrali mnie do Cieplic. Widoki po drodze były przepiękne.Oczywiście popłakałam się. Dużo spacerowaliśmy, oczywiście niestety nie po górach- za bardzo kręci mi się w głowie żebym mogłam chodzić po górach:( Fotografowaliśmy piękne wiewiórki których było bardzo dużo w parku przy głównej alejce. Wybraliśmy się na termy, pływanie bardzo pomaga mi w rehabilitacji barku.

Po powrocie byliśmy na rehabilitacji na Mogileńskiej. Korek po drodze był straszny ponieważ był jakiś wypadek i ciągle latały karetki. Dla mnie straszny widok, aż przechodzą mnie dreszcze gdy słyszę te sygnały, pewnie jeszcze troszkę czasu minie zanim będę reagowała na tego typu sygnały spokojniej. Na rehabilitacji podobają mi się zajęcia na neuroplatformie, masaże- choć czasami bardzo bolą ale przynoszą ulgę, oraz krioterapia. Przed wypadkiem nie lubiłam zimna, teraz zaczęłam je lubić i zabiegi krioterapii stały się ogólnie moimi ulubionymi:) Ważyłam się, teraz moja waga wynosi 58,5 kg, także jest lepiej ( w szpitalu ważyłam 49 kg) ale powoli wraca mi apetyt.

Byłam z Rodzicami u pani psycholog w Cogito: http://www.cogito-gabinety.pl/index.html. Nigdy bym nie pomyślała, że w wieku 31 lat będę w psychologa. Nie wstydzę się tego, dlatego też dzielę się  tym z Wami tutaj. Czasem trzeba szukać pomocy nawet u psychologa. Rozmawiało nam się bardzo dobrze, wizyta trwała ok 50 min. Oczywiście popłakałam się kilka razy podczas sesji, bo nie jest łatwo opowiadać o swoich przeżyciach, lękach, obawach obcej osobie. Niemniej jednak poczułam też ulgę, że mogę o tym komuś opowiedzieć. Byliśmy na kontroli u kolejnego lekarza i na szczęście mogę odstawić już Nootropil. Lekarz obejrzał moją szyję ponownie i powiedział żebym zapisała się do chirurga bo jego zdaniem rzeczywiście szew jeszcze został w tej ranie. Następnie byliśmy w Enel-Med na badaniu pola widzenia. Badanie trwało długo tj. ok 30 min. Bardzo chciało mi się spać, w pomieszczeniu było ciemno, głowę miałam opartą o maszynę, jedno oko zasłonięte a drugim musiałam wypatrywać światełka na ekranie i jak je zobaczyłam musiałam dusić na guziczek. Po tym badaniu byłam znowu na rehabilitacji. Także tak upływają mi dni od lekarza do lekarza lub na spaniu.