01.06-18.06

Czerwiec zaczął się całkiem dobrze- bez odrealnienia:)  Poza tym dzień jak co dzień praktycznie, kolejne wizyty u lekarzy , dziś u pani kardiolog. Dziś po raz pierwszy odważyłam się na spacer wokół rodzinnego bolku, niby tak niewiele a dla mnie spory krok do przodu:) Później poszłam jeszcze na spacerek z Mamą:)

Kolejne dni nastawiałam sobie budzik na rodzinke.pl- lubię ten  serial ponieważ poprawia mi humorek i przynajmniej mam cel żeby wstać z wyrka:) Jak zawsze też ukojenie znajduję w muzyce. Obecnie piosenka której słucham to Lipali „Upadam”

oddaje mój obecny stan psychiczny i dodaje mi siły.

Byłam po raz pierwszy na spacerku z pieskiem sąsiadów Kirke. Jest przecudna. Jest jednak coś magicznego w terapii ze zwierzętami. Dla mnie jest to w pewnym sensie terapia- na nowo uczę się wychodzić bez lęku na spacery, a Kirke bardzo mi w tym pomaga. Jestem bardzo wdzięczna moim kochanym sąsiadom, że pozwalają mi z nią wychodzić J Po południu byłam z Rodzicami u mojej cioci, wujka i kuzynostwa. Boże, jak cudownie było ich znowu zobaczyć i uściskać. Tak wiele cudnych momentów umyka nam w naszej pędzącej codzienności. Mam nadzieję, że już zawsze będę umiała dostrzegać te drobiazgi i się z nich cieszyć. 03.06 pojechałam na Lednicę. Darmowe  przytulanie Free Hugs mega mnie ucieszyłoJ chociaż w ten sposób moją obecnością tam mogłam podziękować za szansę na drugie życie. Atmosfera była super, poznałam wiele fajnych osób, porobiłam zdjęcia, pośmialiśmy się, pogoda dopisałaJ Na rehabilitacji robię postępy, przejechałam na rowerku stacjonarnym  15 min. No i po tygodniu przerwy przyszło odrealnienie. 08.06 po raz pierwszy udało mi się zasnąć bez tabletki nasennej, ale tym razem jest to niestety skutek mojego odrealnienia, bo znowu przesypiam dzień i noc. Waga ciągle mi teraz już rośnie, obecnie ważę 59,6 kg.  Ciężko mi teraz zaakceptować samą siebie, wcześniej byłam bardziej wysportowana i trzymałam wagę, wiem, że nie to powinno mi teraz zaprzątać głowę, no ale chcę czuć się dobrze sama z sobą. Pomimo odrealnień staram się aktywować i ćwiczyć sama w domu, czasem się udaje a czasem senność wygrywa. Nauczyłam się, że odrealnienie nie jest niczym nadzwyczajnym, jest i minie. Zawsze mija, tak jak lęk, zawsze opada. Dziwne jest dla mnie tylko zaakceptowanie czasem moich reakcji po tabletkach, albo wpadam w ataki śmiechu albo chce mi się płakać ale nie mogę uronić łzy. Gdy mija mi odrealnienie przerażają mnie wspomnienia i moje myśli jakie miałam np. skok z balkonu (na szczęście na myślach o tym się skończyło), nie chciałam się zabić, ale wtedy czuję się taka niezniszczalna i wydaje mi się, że nie poczuję bólu. Albo myśli o cięciu sobie rąk, żeby zobaczyć czy cokolwiek poczuję.