05.07-25.07        

 

Całą noc nie spałam pomimo, że wzięłam tabletkę nasenną. Siostra zrobiła nam niesamowitą niespodziankę bo przyjechała z dziećmi do nas:) niespodzianka była z ich strony niesamowita tym bardziej, że jeszcze z Rodzicami rozmawialiśmy że trzeba się gdzieś razem wybrać:)pochodziliśmy, tradycyjnie oczywiście posiedzieliśmy na plaży, później byliśmy na pokoju, pograliśmy w karty i 5 sekund i pośmialiśmy się:) na campingu było sporo Niemców także miałam okazję troszkę sobie poszprechać :)Pogoda piękna, gładkie niebo, nawet kąpaliśmy się z siostrzeńcem w Bałtyku;) robiłam też sporo zdjęć. W tym tygodniu zadzwoniła Pani z Zusu i zaproponowała mi sanatorium w Stegnie, Międzywodzie, Szczawno i Pustkowo. Wybrałam Stegne bo tylko to mi cokolwiek mówiło;)Mam jechać 23 listopada do 16 grudnia. Wybraliśmy się Rodzinką na wyprawę statkiem pirackim, atmosfera była świetna, Kris był mega zabawny, ciągle wywijał i opowiadał różne rzeczy , więc było mnóstwo śmiechu:) Nad morzem mega wypoczęłam i na chwilę zapomniałam o wypadku. Ale po powrocie następnego dnia od razu przyszło odrealnienie…Także większość dnia po prostu spędzam śpiąc. Byłam z Matim na Mogileńskiej ze skierowaniem, następny termin na rehabilitację mam na czerwiec 2018 r.  Po tygodniu odrealnienie puściło. Od 25.07 Jagna dała mi dodatkowe wyzwanie, teraz mam do zapamiętanie nie tylko słowa ale również cyfry, na to jeszcze metody sobie nie znalazłam więc idzie mi póki co opornie, ale pomyślę jak do tego podejść 🙂  Najgorsze są dla mnie ćwiczenia matematyczne, bo nigdy to nie był mój przedmiot:) ale to dobrze bo wtedy główka musi najbardziej pracować i się wysilać 🙂 Fajne są zadania na kreatywność np. jakbym  mogła chwycić trąbę powietrzną co bym z nią zrobiła, powiedziałam, że wysuszyłabym pranie:) a na pytanie co bym zrobiła z mrówkami wielkości psa, to że uszyłabym im futerko żeby były milsze w dotyku:) jakbym wzrokiem wykrywała pokłady złota co bym zrobiła- wydobyłabym i przeznaczyła na cele charytatywne, a jakbym mogła być znanym pisarzem kim bym była i co bym zrobiła- byłabym Paulo Coelho i wybrałabym się w podróż do Santiago De Compostela.  Byłam też po raz pierwszy od wypadku w pracy zobaczyć się ze znajomymi. Mega ucieszyłam się, że mogę ich znowu zobaczyć, pogadałam z Wiolką, pośmiałyśmy się i jak zawsze nastawiła mnie pozytywnie:) Z siostrzeńcem miałam lekcje niemieckiego, idzie mu bardzo dobrze, szybko chwyta, jestem z niego mega dumna.