30.08-12.09

Wybrałam się z Tatą i Maciejem- pacjentem, którego poznałam w Piskach w odwiedziny do „naszego” szpitala. Nie sądziłam, że będę tam wracała i to nawet z uśmiechem na ustach, choć zawsze powracają wspomnienia i dobre i te gorsze, które niestety też bywały. Pogadaliśmy ze rehabilitantami i z bratem Paulinem, który jak zawsze był bardzo miłyJ  O 19 byłam w Kościele Zbawiciela bo było spotkanie z braćmi którzy „chodzili po dwóch” i opowiadali o swoich doświadczeniach.  Kościół był pełen, brakowało miejsc. Bracia wychodzili i opowiadali swoje historie, myślałam, że będą to zakonnicy, a to byli zwyczajni ludzie, czasami też małżeństwa. Ktoś opowiedział, że podczas wędrówki zawiódł się na Kościele, bo często zamykano im drzwi przed nosem. (bo dostali od zgromadzenia pieniądze na transport, mieli iść i głosić dobrą nowinę ale nie mogli przyjmować pieniędzy). Inny pan opowiadał, że często podróżował z żoną i nawet jak dzieci były małe zostawały z kimś pod opieką, to jakoś bardzo nie było im ciężko się z nimi na te parę dni rozstać. A teraz gdy wracał  i zostało mu ok. 5km do domu dopadł go taki smutek, że nie może przytulić swoich dzieci, że zaczął płakać jak dziecko i wtedy pomyślał, co musi czuć Bóg jak tak bardzo nas wszystkich kocha a nie może nas przytulić. Inny pan opowiadał jak był na dobrą nowiną w Czechach i ugościł ich proboszcz ponad 70 letni i tak się cieszył z ich wizyty że prosił żeby zostali dłużej, bo tego potrzebuje bo zazwyczaj na mszy jest 5- 6 stałych wiernych  i tam jest to normą.  Inni bracia opowiadali jak trafili na dom z którym mieszkała rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem na wózku. Kobieta mimo iż wiedziała że dziecko będzie niepełnosprawne zdecydowała się na poród, bo słyszała, że każdy człowiek ma w życiu misję, każde dziecko ją ma. Opowiadała temu bratu, że modliła się tylko wtedy żeby mąż jej nie zostawił i w tym momencie gdy mu o tym opowiadała trzasnęły drzwi, mąż odszedł. Brat przeprosił bo poczuł że może rozdrapał rany. Kobieta się popłakała, a synek ją przytulił.  Inna całkiem tym razem zabawna opowieść była jak 2 braci czekało pod marketem bo byli głodni. Jeden z nich podszedł do jakiejś kobiety i prosił żeby im coś kupiła bo są głodni. Babeczka spojrzała na niego i powiedziała, że nie wierzy bo za dobrze sobie wygląda. Uśmiał się z kolegą, a że kolega był troszkę większych gabarytów mówi do niego „Irek” teraz Ty idziesz pytać J Opowieści było pełno, ciężko je odtworzyć, jak się ich słuchało na żywo, było to niesamowite. Opuściłam spotkanie w trakcie bo miałam wyciszony telefon, a czas leciał tam bardzo szybko i gdy spojrzałam miałam 13 połączeń nieodebranych od narzeczonego, strasznie się zamartwiał, bo było słychać karetki na ulicach. Przeprosiłam go. Rozumiem, że mógł się niepokoić L Tej nocy próbowałam zasnąć, mimo zabrania tabletki nasennej bez skutku. Nie ma to jak o 3:00 robić jajecznicęJ Ważę już 61 kg. Obejrzałam „ W roli głównej” fajny wywiad z Magdą Mielcarz i cytat „ Bóg zamyka drzwi to otwiera okno”.

Na zajęcia do Jagny miałam przywieźć 4 ważne/ bliskie dla mnie rzeczy. Zabrałam więc m.in. mojego misia StefankaJ Wzbudzał po drodze zainteresowanie, ale nie przejmowałam się tym że niektórzy się uśmiechali. Nawet pomógł mi się po drodze opanować bo jeden kierowca gwałtownie jechał i miałam ochotę się rozpłakać i cofnąć do domu ale przytuliłam go mocno i dałam radę iść do przodu. Przywiozłam też Pismo Święte, maskotkę Mateunio, maskotkę od siostrzeńca i siostrzenicy. Miałam jako zadanie opowiedzieć kiedy daną rzecz dostałam, od kogo itp.  Później miałam rysować mój pokój a Jagna czytała mi słowa które miałam zapamiętać. Kolejnym zadaniem było zwizualizowanie mojego odrealnienia i nadanie mu imienia – a dzień wcześniej robiłam to z narzeczonymJ Nazwaliśmy go Michelin.  Tak sobie wyobraziłam ten stan, że taki duży, grubiutki pamp erek przygniata mnie i nie mogę się wyswobodzić. Jest ciężki jak kamienie, bo jest zbudowany z kamieni, jest czarny, pusty, żałosny, zaskakuje mnie z Nienacka, oczy ma puste jak czarna dziura i szyderczy uśmiech. Ma na dziś dzień 90 % kontroli nade mną, bo nie wiem kiedy nadejdzie i jak bardzo jest silny. Jak mam odrealnienie ma 100 % kontroli nade mną. Jagna zapytała czy ma jakieś plusy, czy mogłabym go polubić, podać mu rękę. Odpowiedziałam początkowo że nie. Usłyszałam, że może nie jest taki zły, chce mi pomóc, tylko robi to nieumiejętnie . Wtedy pomyślałam o nim inaczej. Nawet zrobiło mi się go żal. Jest samotny, może potrzebuje żeby go przytulić. Pokazała mi poprzedni mój rysunek, którego już nie pamiętałam, nazwałam go wtedy Transformers- to był mój wypadek i wszystko co było z nim związane. Rysunku nie pamiętałam bo byłam na odrealnieniu jak wtedy go rysowałamLNarysowałam go na kółkach, bo mówiłam że można mu te kółka urwać i wtedy leży. Ma nade mną 80 % przewagi.

Rozpoczęłam rehabilitację w Rehasport na ul. Bułgarskiej, moim rehabilitantem jest Wojtek.

Ortopedia i rehabilitacja Rehasport Clinic

Atmosfera na rehabilitacji jest super, wszyscy są bardzo mili, uczynni. Zresztą w sumie chyba nie trafiłam jeszcze na niemiłych rehabilitantówJ Póki co mam masaże które mega mi pomagają a później przeróżne ćwiczenia na piłce oraz z taśmami. Byłam też z narzeczonym na pierwszej lekcji tańcaJ Było super, fajni ludzie, no i pozytywna atmosfera. Na pierwszych zajęciach uczyliśmy się m.in. walca angielskiego. 07.09 udało mi się po raz pierwszy zapamiętać 15 cyfr na ćwiczeniach u JagnyJ Byłam na kolejnej wizycie u okulistki i ponownie miałam zakroplone oczy kroplami po których nic nie widać. Na szczęście siatkówka oka została oszczędzona po wypadku i żaden odłamek nie uszkodził mi oka. 08.09 spotkaliśmy się z Aga i Jackiem i zaliczyłam moją pierwszą sesję- ich sesję zaręczynową J Atmosfera była bardzo fajna, miałam mega frajdęJ Mam nadzieję, że reszta ekipy również J Ćwiczę praktycznie codziennie, choć parę minut, ale staram się nie odpuszczać. Czytam obecnie książkę o Kubie Błaszczykowskim, którego bardzo lubię. Do tej pory nie wiedziałam w jaki sposób zginęła jego mama….:(Zachęcam Was do poczytania jego biografii.