13.09-30.09

Spałam bardzo dobrze. Miałam korki z niemca a później z angola, wszystko przez Skypa. Fajną stronę jaką mogę Wam polecić do kursów tzn. gdzie można znaleźć nauczycieli to https://heylangu.com. Byłam na kontroli u ortopedy w Medicover. No i zaczęły mi się kolejne dni na odrealnieniu. Byłam u okulistki w Kupcu Poznańskim na badaniu pola widzenia. Byłam też na pierwszej wizycie na ul. Konopnickiej u psycholog behawioralnej, którą przydzielili mi z Traktu- Pani Maria Napierała. Sesja była nagrywana, trwała 1,5 h. Dni mijają mi na spaniu i kontrolach u lekarzy. Odrealnienie tym razem trwało 7 dni. Tradycyjnie nockę po odrealnieniu nie śpię. Oglądałam wtedy w nocy wywiad z Magdą Mołek, miałam 1000 myśli na minutę, jak to zazwyczaj po odrealnieniu, pełno planów, pomysłów itp.

Porobiłam znowu sudoku, które uwielbiamJ 23.09 byłam z siostrzeńcem Wojtkiem na meczu, bo Polonia Środa grała w Poznaniu- a mój siostrzeniec gra w tym zespole.  Byłam też w Kościele , było piękne kazanie o nawracaniu się, o śmierci, rozpłakałam się totalnie, bo jeszcze niedawno sama leżałam w szpitalu i nie wiedziałam jak to się wszystko dla mnie zakończy. Pamiętam, że widok księdza który chodził po szpitalu i rozdawał komunię napawał mnie lękiem, że umrę, że już się nie obudzę i że już nie ma dla mnie nadziei. Byłam u siostry w Murzynowie, z dziećmi i sąsiadką mojej siostry, jej córką i pieskami byłyśmy na spacerze po lesie. Porobiłam fotkiJ Czytałam też w jakimś poradniku ( nie pamiętam teraz w którym), że często pytając kogoś co słychać, ludzie narzekają i że warto zadać to pytanie inaczej, a mianowicie  „co dobrego u Ciebie słychać” a wtedy większość odpowiada coś dobrego i pozytywnego. 24.09 siostrzeniec zafundował mi mój pierwszy trening piłki nożnej. Było superJ Uczyłam się robić zwód Steep over, prowadzić piłkę, strzelać. Naprawdę mega mi się spodobałoJ Byłam też na lekcji śpiewu. Zawsze lubiłam śpiewać, gram na gitarze, śpiewałam w zespole kiedyś, później zaprzestałam w tym kierunku cokolwiek robić. Teraz raz w tygodniu chodzę na zajęcia śpiewuJ U Jagny robiłyśmy fajne ćwiczenia z książki „Okrągły rok zabaw”

Byłam też sama w kinie Muza na Happy Olo o Aleksandrze Dobie. Film był świetny. Pan Doba opowiadał, że trzeba podnosić sobie poprzeczkę, bo przecież nie będzie pływał po prostszych trasach bo i po co. Opowiadał śmieszną historię, jak przepływała koło niego łódź ratunkowa, krzyczeli do niego coś po angielsku a on pokazał im kciuk w górę i krzyczał ok. Odpłynęli, ale po ok. 1 h wrócili, pokazywał im to samo, aż się zdenerwował i krzyknął „spierdalaj” i o dziwo podziałało, uśmiechnięci i kiwający mu odpłynęli J Naprawdę niesamowity człowiek i bardzo pozytywnie nastawiony.