01.10-31.10

Październik powitał mnie odrealnieniem.

Jestem ciągle smutna i senna, wszystko mnie drażni  i wydaje mi się totalnie bezsensu. Byłam na spotkaniu klasowym. Cały czas jeżdżę na rehabilitację, śpię albo robie trening intelektu żeby ćwiczyć moją pamięć. Poza tym chodzę do psychologa na terapię, mam zajęcia przez skypa z Catrin z angola i z Agnes z Niemca.  Ogólnie śpię i śpię i śpię, a dni i noce mijają. Po 9 dniach w końcu odrealnienie puściło. Kurde kiedy to się skończyL czuję jakbym miała oszaleć. Niby minęło już tyle czasu od wypadku a myśli mi wokół tego krążą. Często płaczę i analizuję ten cały wypadek. Czuję się zła na samą siebie, że nie zostałam choć chwilę dłużej w pracy….Lekko pospierałam się też z narzeczonym, nie chce ze mną gadać, martwię się żeby ze mną został i żeby czasem nie był ze mną teraz z litości…

19.10 miałam kolejną rozprawę. 2 noce przed tym nie mogłam w ogóle zasnąć pomimo, że wzięłam tabletki nasenneL Myśli krążyły mi wokół tej całej sprawy, prowadziłam wewnętrzny dialog z sędzią, z adwokatem. Ok. 7:00 przyjechali moi Rodzice i pojechaliśmy do sądu. Przetrwałam jakoś tę rozprawę, ale bałam się strasznie, nerwy mi puściły i rozryczałam się totalnie.  Sędzia był miły, pozwolił zeznawać mi na siedząco. Przesłuchanie trwało od 8:45-10:40. Gdy na koniec wezwali narzeczonego to jeszcze bardziej się rozpłakałam bo miałam ochotę się już w niego wtulić i po prostu wyjść jak najdalej.  Po rozprawie poszliśmy coś zjeść i udało mi się zasnąć- musiałam odespać te 2 nocki.  Mama też zasnęła, też się biedna stresowała.

W kolejnych dniach byłam w Posnani i załapałam się na makijaż z okazji 1 roku powstania marketu. Wieczorem oglądaliśmy film „Biegacze”- rewelacyjny film, który pokazywał walkę z samym sobą podczas biegu który trwał chyba 2, 3 dni. Od razu nabrałam chęci na bieganie. Jeszcze troszkę i wrócę do tego, tylko musi przestać kręcić mi się w głowie. Następnie leciał  film„Nietykalni”- film który uwielbiam. Była tam scena jak opiekun jeździł z podopiecznym o 4 na spacerze na wózku i od razu przypomniałam sobie jak ze mną było podobnie. Rodzice opowiadali, że jak nie mogłam w nocy spać to też mnie wozili na wózku, bo byłam za słaba żeby sama chodzić a lubiłam być wożona i to zazwyczaj właśnie o godzinach typu 4 nad ranem:)

Byliśmy na filmie „Botoks”, moja psycholog uprzedzała, że może być tak, że będę musiała wyjść z niego w trakcie bo nie wytrzymam tego wszystkiego, ale akurat chyba chwyciło mnie odrealnienie, bo siedziałam wpatrzona i tylko powtarzałam, że tak niestety właśnie jest w szpitalach..:( Film był ciężki i drastyczny, ale wytrzymałam. Zobaczyłam jaką ciężką pracę mają lekarze i jak działają firmy farmaceutyczne.Zaczęłam czytać książkę motywacyjną „Chcę być kimś” Michała Zawadki.