1.11-22.11

Dziś spędziłam troszkę czasu na zadaniach z książki „trening intelektu” , później piekłam chlebek, który robi się bardzo szybko i jak do tej pory zawsze mi wyszedłJ. Byłam w tygodniu wraz z koleżanką z pracy na treningu u Piotrka w Czerwonaku. Jak zawsze mega pozytywna energia, zajęcia dziś prowadziła moja rehabilitantka z Mogileńskiej. Miałam też zajęcia z Agnes na skypie z niemieckiego a później z Catrin (mogę polecić stronę gdzie można poznać fajnych nauczycieli, bardzo często albo w większości native speakerów) : https://pl.heylangu.com. W tygodniu miałam też oczywiście wizytę u psychologa. Obejrzałam z narzeczonym „Listy do M 2”. Oczywiście popłakałam się na scenie ze szpitala, bo od razu wróciły „wspomnienia” z moich przespanych Świąt. Liczę, że te Święta już nie prześpię i że całą Rodzinką będziemy mogli spędzać je w rodzinnym gronie. Byliśmy na basenie, po mega długiej przerwie udało mi się przepłynąć 10 długości, pewnie dla wielu z Was jest to niewiele, lecz  dla mnie to spory postęp J Wieczór spędziłam z koleżankami z pracy z Wiolką i Mirelcią na pogaduchach.  W weekend byliśmy w kinie na filmie „Najlepszy” opartym na faktach o Jerzym Górskim, który był narkomanem, ale udało mu się z tego wyjść i wziął udział w USA w podwójnym aironmanie. I ku zaskoczeniu wszystkich jak i swoim- wygrał J Niesamowita historia, dodająca nadziei i wiary, że wszystko siedzi w naszej głowie. 6.11 miałam kontrolę u mojego lekarza rodzinnego dr Skowrońskiego. Czułam się jakbym szła nieprzygotowana na egzamin, bo nie dałam rady opanować 20 prezydentów Stanów Zjednoczonych. Znalazł moją piętę achillesową. Dorzucił mi zatem „za karę” + 10 prezydentów. Także teraz mam 30 do nauki. Opublikowałam i krótko opisałam moją historię na „Zdrowa głowa”

http://zdrowaglowa.pl/ptsd-i-walka-o-sama-siebie/

 

Polecam Wam tę stronę, jest na niej sporo ciekawych artykułów. Po weekendzie byłam na pobraniu krwi i tradycyjnie był problem, pani nie mogła utrafić mi w żyłę, wyszedł mi spory siniak, ale już ogólnie się przyzwyczaiłam do tego typu sytuacji. 10.11 byłam na 9tej terapii u pani psycholog Marii Napierały. Powoli odczuwam rezultaty i cieszę się , bo bałam się że z tego nie wyjdę. Parę dni byłam u Rodziców, także odpoczywałam, wychodziłam na spacerek z Kirke i spędzałam czas z Rodzinką. 15.11 byłam na rehabilitacji w Reha Sport. Rehabilitant opowiedział mi o akcji dla mężczyzn „Movember –to międzynarodowa akcja charytatywna polegająca na tym, że w listopadzie mężczyźni zapuszczają wąsy. Tylko tyle? Nie do końca. Wąsy mają zwrócić uwagę mężczyzn na to, że powinni dokonywać regularnych badań prostaty. Dodatkowo osoby, które czynnie nie biorą udziału w tej akcji (czyli nie chcą zapuszczać wąsów), mogą ją sponsorować poprzez wpłacanie pieniędzy na organizację wskazaną przez osobę zapuszczającą wąsy.” 17.11 miałam ostatnie spotkanie z Panią Marią Napierałą- moją psycholog. Popłakałam się (jak to ja), przywiązałam się do niej i obdarzyłam mega zaufaniem, otwarłam się, opowiadałam o wszystkim co mnie do tej pory dręczyło. Podziękowałyśmy sobie, pani Maria podziękowała mi za zaufanie i kawał dobrej roboty jak to określiła no i powiedziała, żebym pamiętała aby dbać o siebie a nie tylko o innych. Następnego dnia dzień spędziłam aktywnie w kuchni, czyli na tym co mnie bardzo relaksuje- gotowaniu. Zrobiłam obiadek, trufle, upiekłam bułki i zrobiłam pastę do chleba z oliwek. Po południu wpadły moje przyjaciółki Kasiula i MaliJ 19.11 poszłam z narzeczonym do Galerii Malta na badania dla mężczyzn „Movember”.  Na szczęście wszystko ok., bardzo się cieszę, że poszliśmy. Warto się badać, bo zawsze najważniejszy jest w tym wszystkim czas. Mati został dawcą szpiku, ja niestety nie mogłam, ponieważ miałam jako dziecko wadę serca z migotaniem przedsionków. Także cóż, szkoda, może jak odstawię za jakiś czas leki będę mogła zostać dawcą krwi. Później byliśmy ze znajomymi w kinie, naśmialiśmy się, są mega pozytywną parą: Tomek i Zuzia. Byłam z Rodzicami na Szwajcarskiej podziękować lekarzom za opiekę nade mną. Emocje ponownie puściły, choć z tego szpitala nie kojarzę totalnie nic. Pod wieczór byliśmy ze znajomymi na jarmarku świątecznym na rynku.  21.11 byłam na pierwszej wizycie u dietetyczki Ani Jardanowskiej, którą polecił mi mój trener z Czerwonaka :)Waga wyszła mi 63 kg, ale jest w normie. Później byłam na rehabilitacji a wieczorem pakowałam się na wyjazd do sanatorium.